środa, 29 maja 2013

Stare nawyki wracają...

Mój sposób na wpadki, czyli na odstępstwa od dyscypliny jedzeniowej to sport... dużo sportu. Gdy uprawiam sport nie martwię się tym, co jem... A jeść mi się chce makabrycznie dużo... Taki nawyk;)

Gdy to piszę czuję w brzuchu przyjemną pełność. Byliśmy z chłopakami na pizzy. Nie na jakiejś tam pizzy, ale na Barskiej... W pizzerii z ponad dwudziestoletnią tradycją, w której pizza smakuje jak potrzeba:)

Skąd i kiedy w ogóle pojawił się pomysł, by zamówić 3 pizze? Nie udało nam się dojść. I gdy tak jadłam do uczucia pełności, przypomniało mi się, jak w odchudzaniu uważałam na to danie. Jak jeden kawałek wystarczał, ale już drugi - po jakimś czasie - przynosił zgagę i w ogóle nieprzyjemne uczucie pieczenia i nadmiaru. Przypomniałam sobie, że byłam w stanie zatrzymać się w trakcie jedzenia i nie było mi szkoda zostawiać zamówione jedzenie na talerzu. 

Po dzisiejszym dniu wyciągam następujące wnioski:
  • Nawyki to obszar nad którym stale pracuję.
  • Każda chwila po diecie to sprawdzian dla mojej samodyscypliny. 
  • Po blisko 4 latach od startu, po wielu sukcesach w budowani nawyków spotkałam się ze starym, utrwalonym nawykiem... zjadania wszystkiego z talerza. To co zabijało mnie przez tyle lat życia i miało znaczenie dla wielu innych obszarów... znowu daje o sobie znać. Słabe.. i piękne... Człowiek to wyjątkowa maszyna...

Ale lubię pizzę. To proste danie, które chętnie przyciąga do kuchni i do stołu moich chłopaków. W wersji domowej mam możliwość kontrolowania zawartości. Mogę mąkę pszenną zamienić na razową, czy orkiszową. Mam pewność, że używam oliwy z oliwek i świeżego sera. I że nic nie odbije mi się zgagą:( Z wyjątkiem ilości.


środa, 22 maja 2013

Perfekcjonista na diecie

W moim Gabinecie rzadko pojawiają się ludzie o tym typie osobowości. Zwykle chętnie rozmawiają ze mną o tym, że przyjdą, ale... najpierw popracują ze sobą sami... Chwalebny pomysł... bardzo oszczędny... 

Typowe dla perfekcjonistów jest też stałe zaczynanie odchudzania. W świecie wysokich oczekiwań nie ma miejsca na porażki. Zmęczenie dietą, odstępstwa, chęć na coś słodkiego, grill, tort itd... Każda słabość ma szansę zamienić się w ... uczucie porażki, która z kolei łatwo doprowadza do porzucenia diety czy nawet do obżerania się...

Gdy chcesz schudnąć, ale wysoko stawiasz sobie wymagania - duże zadanie przed Tobą. Nim zaczniesz pracę, właściwie potrzebujesz najpierw pogodzić się ze swoją niedoskonałością... Obniżyć oczekiwania... Przygotować się na pracę, w której nie będzie - od razu - spektakularnych wyników. 

Jasne, że nikt nie chce z tym pracować... Żaden człowiek o perfekcyjnym nastawieniu, nie zdecyduje się obniżyć swoje osobiste standardy. Mój pomysł na pozyskiwanie ich zaangażowania to:

  1. Ruszyć - po prostu - dzisiaj... Bez oglądania się na to co było. Bez planowania wielkich działań. Z dużą wyrozumiałością dla siebie.
  2. Być dla siebie konstruktywnym krytykiem - krytykować, wyciągać wnioski, poprawiać; krytykować, wyciągać wnioski, poprawiać; krytykować... samemu  sobie podnosić poprzeczkę - we własnym rytmie... To dla perfekcjonisty łatwe. On dobrze wie, co jest dobre, a co doskonałe. Uwielbia doradzać i najlepiej na świecie wie, jak się powinno żyć... Jeśli tylko zechce, jest sam dla siebie doskonałym doradcą odchudzania.
  3. Robienie odchudzania małymi krokami wg KAIZEN: zmienianie drobiazgów w diecie, w życiu i... chudnięcie przy okazji. Dla perfekcjonisty to łatwe. Wie, czego nie powinien używać - więc spokojnie  i systematycznie zmniejsza ilości: cukier, pieczywo, masło, słodycze lub dorzuca ruch (spacer, kije, dodatkowe minuty pływania itd...)


środa, 15 maja 2013

Moja dieta pudełkowa

Śmieję się na myśl o tym pomyśle:) i przebieram nogami, żeby go zrealizować:)

Ruszam z nową zakładką i nową serią wpisów na FB: Moja dieta pudełkowa:) Albo jakoś tak:) Pomysł właśnie się klaruje:) Zamierzam podzielić się z Wami moimi pomysłami na dobre jedzenie na mieście - z własnego pudełka. Niektórzy z moich Klientów deklarują kłopoty z organizacją domowego jedzenia na co dzień. Będę więc łamać stereotyp, że bycie na diecie jest drogie, czy że przygotowanie potraw zajmuje wiele czasu i w ogóle, że to trudne. Moje 20 kilo mniej oraz zdolność utrzymania stylu życia od 3 lat mówią same za siebie - że warto. A osiągnęłam to dzięki mojej własnej diecie pudełkowej.

Oczywiście, nie zawsze mi się udaje zabezpieczyć jedzenie w tej formie... Bywa, że dzień nie daje się zorganizować tak, by zjeść o właściwej porze i chodzę głodna... Tak jak Wy, mam pracę i intensywne życie, w którym jedzenie pełni istotną rolę, ale czasami schodzi na dalszy plan....

Zwykle moje pudełka to śniadania. Niestety nie lubię jeść tuż po przebudzeniu. Zabieram jedzenie ze sobą. A śniadanie z owoców i jogurtu naturalnego... palce lizać. I dokładnie takie jak lubię. Zabieram też z sobą zupy. Do tego mam termos, który wytrzymuje wszelkie próby, a przede wszystkim zabezpiecza właściwą temperaturę. I sałaty.... Na różne sposoby... Będziecie mieli możliwość poznać moje smaki... i zobaczymy jak będzie... Jestem pełna entuzjazmu:)

Aby nosić jedzenie ze mną, potrzebujesz:

  1. kilku pudełek, z dobrymi zamknięciami,
  2. sztućce (takie jak lubisz),
  3. odrobinę wolnej głowy, żeby wymyślać potrawy dla siebie,
  4. wiedzy o tym, co lubisz jeść i co Ci służy w diecie...
A poza tym - wolno wszystko:)



środa, 8 maja 2013

Życiowe oferty specjalne...

Ależ przeżycie miałam wczoraj w supermarkecie...
Mój wyjątkowy mężczyzna miał wielką ochotę sprawić sobie przyjemność jedzeniem. Jechał za mną wózkiem i co chwila krzyczał: Moniś, a może paluszki! Moniś, a może czekolada! Moniś, lody! Moniś...
A ja odpowiadałam: nie! nieee! NIE! nie!!

Ja już nie jestem na diecie... To znaczy jestem, na mojej osobistej... Aż chce mi się powiedzieć: mam swój styl:) Ten styl to osobliwe jedzenie: sporo warzyw, chleb pełnoziarnisty, kasze, jaja, fasola, niewiele nabiału, mięso czerwone, wędliny z górnej półki i duża potrzeba samostanowienia. To wszystko oznacza, że nawet Spiderman, który kroczyłby za mną w sklepie z wózkiem nie miałby szans przekonać mnie do swojej zachcianki jedzeniowej:P

Przy zmianie stylu życia istotne jest, by wiedzieć dokąd się zmierza. Diety, organizacja dnia - to wszystko są treningi, które mają pracować na rzecz schudnięcia. Ale to nie one decydują o sukcesie. O tym decyduje sposób reagowania na oferty specjalne. Te mężowe zachęty: Moniś, a może... to nic innego jak wielkie promocje, którym nie warto ulegać. Dokładnie z tego samego powodu co na zakupach w sklepie: obciążają budżet domowy i niewiele wnoszą do jakości życia...

A w odchudzaniu stawką jest nie tylko wspaniała figura. Jest uczucie potężnego sukcesu, które potem łatwo przenieść na inne obszary w życiu. Dzisiejsze ominięcie wzrokiem kuszącej promocji ma więc znaczenie także dla większej pewności siebie, buduje poczucie wpływu i stanowienia o sobie, sprzyja osiąganiu większej harmonii...

Tak więc pytania, które warto zadać, gdy na horyzoncie pojawia się pokusa: Jak to co zrobię (zjem, kupię, spróbuję, skosztuję itd...) będzie pracowało na moją korzyść? Jak wpłynie na mój proces? Co będzie znaczyło?


środa, 1 maja 2013

Egoizm jest potrzebny...

Gdy spotykam się z Klientami w temacie odchudzanie STALE oczekiwaną potrzebą okazuje się być...  równowaga. Tak jakby ciało upominało się o uwagę... jakby uzupełniało dodatkowymi kilogramami słabo zaopiekowaną duchowoœść:)

Najczęœściej Klienci odkrywają, że brakuje w ich życiu "drajwu" - porywu, który ich porwie i poniesie przed siebie. Potem w kolejnośœci jest słaba zdolnoœść stawiania granic i zajadanie emocji. Dalej zła organizacja czasu i w ogóle rozumienia swojej roli życiowej. W tym akurat celują kobiety (choć panowie im tylko nieznacznie ustępują). Ambitnie pragną zrealizować swoje życie po mistrzowsku, w każdej dziedzinie być perfekcyjne i mieć sukces.

Ciało więc, może być cudownym lustrem. Może dawać wiedzę o tym, że czegoœ w życiu jest zbyt wiele, a czegoœ zbyt mało. Zwykle też Klienci dobrze wiedzą czym jest to, co w nadmiarze. Zwykle też jest tego tak dużo, że nie umieją się od tego oderwać... Na plan pierwszy wysuwa się brak czasu i działanie w sztywnych ramach "żeby się wyrobić" lub "żeby nie nawalić". 

Żeby schudnąć, potrzebne jest poczucie lekkośœci już na starcie. Sprzyja temu uwolnienie się od nadmiaru np. od niektórych obowiązków. Zobaczenie siebie w centrum. Nadanie znaczenia własnym, często zapomnianym, potrzebom. Zmiana stylu życia to też dobry warsztat uważnośœci i egozimu. A potem powtarzające się ćwiczenia: jedzenia tego co mi służy, robienia tego co mi służy, mówienia tego co mi służy itd...

Rozmawiałam niedawno z kobieta, która pytała, czy nie mam wyrzutów sumienia, gdy tak wychodzę ćwiczyć, biegać, pływać... Zapytałam: 
  1. czy rzeczywiœście tak wiele jest do zrobienia w czasie tej zaplanowanej na ćwiczenia godziny, że nie można tego zostawić na 60 min?
  2. czy rzeczywiśœcie to, co do zrobienia wymaga, by zrobić to właœśnie w porze ćwiczeń? Czy można to zrobić w innej porze?
  3. czy rzeczywiœście tylko ona zobligowana jest, żeby zrobić to, co czeka na zrobienie?
Łzy kobiety powiedziały mi wiele... Tak więc dla niektórych ważne dla sukcesu w odchudzaniu będzie nauczenie się egoizmu... Odstąpienie od kontrolowania wszystkiego i wszystkich w zamian za uważność na siebie i kontrolę własnych nawyków...